RENATA CZAJA-ZAJDER: FILM NA HORYZONCIE (R. SZ. 2014-15)

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

 

 

 

 

AUTORKA: Renata Czaja-Zajder

Gimnazjum nr 5 im. K. Nowaka w Poznaniu

KONTAKT: renata_czaja@go2.pl

OPIS: Zgodnie z formułą zaproponowaną przez Stowarzyszenie Nowe Horyzonty, projekt Film na Horyzoncie, w którym wezmę udział razem z uczniami, ma charakter ogólnopolskiego kursu internetowego, w ramach którego uczestnicy poznają kolejne etapy powstawania filmu. Nauczą się, jak znaleźć dobry pomysł na film, napisać do niego scenariusz, wykonać zdjęcia oraz zmontować materiał audiowizualny. Zaletą projektu jest możliwość skorzystania z profesjonalnych zasobów SNH.

POZIOM SZKOŁY: Gimnazjum

OSOBY ZAANGAŻOWANE W PROJEKT: Grupa 5 – 6 uczniów (w miarę większej liczby chętnych możliwa jest realizacja projektu przez dwie równoległe grupy)

CZAS REALIZACJI: W ramach zajęć koła filmowego – 2 godz tygodniowo w roku szkolnym 2014-2015

……………………………………………………………..

MAMY EKIPĘ
Zgodnie z planem powstała grupa projektowa w ramach obowiązkowego projektu edukacyjnego realizowanego przez klasy drugie. To uczniowie klasy sportowej o profilu siatkarskim: dwie dziewczęta, czterech chłopców. Skład grupy to pierwsza trudność – uczniowie codziennie trenują, terminy treningu dziewcząt nie pokrywają się z treningami chłopców. To nie jest oczywiście problem filmowy, ale nauczyciele realizujący szkolne przedsięwzięcia wiedzą doskonale, ile się trzeba czasem namęczyć, aby pokonać bariery organizacyjne. Ostatecznie ustaliliśmy, że będziemy spotykać się w piątki w godz. 18 – 20, kiedy szkoła pustoszeje niemal zupełnie. To świetny moment na zamówienie pizzy i rozmowy o filmie.

POCZĄTEK
Zaczynamy od wyjaśnień, na czym polega projekt Film na Horyzoncie. Z poprzednich edycji oglądamy nagrodzone filmy i etiudy rekrutacyjne (bo nie od razu Kraków… i nie święci garnki…) Członkowie grupy nie mają żadnych doświadczeń filmowych. Zaczynamy od zera!
Rejestrujemy ekipę i …

PIERWSZE ZADANIE
Temat projektu i pierwsze zadanie zachwyciły! Będzie filmowo w każdym calu. Na każdym kroku pretekst do przemycenia filmowej wiedzy. Wykorzystuję materiały zamieszczone na stronie projektu – prezentacja zagadnienia remaku w pigułce. I szukamy pomysłu na TEN film. Żeby ich wyrażał, żeby mógł być głosem – jeśli już nie pokolenia, to przynajmniej naszej ekipy. O święta naiwności! Jedna z dziewcząt najchętniej nakręciłaby całą sagę Zmierzch, na co chłopcy krzywią się ostentacyjnie. Podają za to tytuły bliżej mi nieznanych filmów akcji albo przekonują do bardzo widowiskowej sceny z 300 Zacka Snydera. Na co z kolei dziewczyny wzruszają ramionami. Jeden z chłopców ma zainteresowania muzyczne, pokazał kilka niezłych scen, ale szybko przekonałam młodych ludzi, że nasz film ma nie tylko ich wyrażać, ale przede wszystkim – powstać. Co wcale nie wydawało się oczywiste podczas rozważania pierwszych propozycji. W końcu pojawił się tytuł Stowarzyszenie umarłych poetów Petera Weira. Bingo! Pomysł może nie wszystkich zachwycił w równym stopniu, ale przynajmniej został przez wszystkich zaakceptowany.
Pierwsze podejście to scena pożegnania Keatinga. Ustaliśmy, że postaramy się ją w miarę wiernie odwzorować. Taki sposób wydawał się bezpieczny, a ja uznałam to za okazję do wprowadzenia w podstawy języka filmu planów filmowych, ruchów kamery, punktów widzenia, typów montażu. Dokonaliśmy szczegółowej analizy tej sceny, uczniowie pracowicie rysowali storyboardy, rozpracowali każde ujęcie. Przeprowadziliśmy coś na kształt dokumentacji – wybraliśmy odpowiednią salę z drzwiami we wnętrzu, planowaliśmy układ postaci. Zaczęliśmy kompletować obsadę – i tu spotkała nas pierwsza porażka. Odmówili nam wszyscy nadający się do wyznaczonych ról nauczyciele płci męskiej. Bałam się, że nakręcenie tej sceny z samymi uczniami doprowadzi do niezamierzonej parodii, zatem znów znaleźliśmy się w punkcie wyjścia. Szukaliśmy sceny w podobny sposób znaczącej, ale możliwej do nakręcenia bez udziału odpowiednich dorosłych. Wybór padł na tę, w której uczniowie kopią piłkę, recytując fragmenty wierszy. Skompletowanie wystarczająco dużej grupy chłopców okazało się już łatwiejsze, a mnie spodobało się sportowe nawiązanie odpowiednie do charakteru naszej szkoły.
Samo kręcenie i montowanie nie zajęło nam dużo czasu – nie dlatego, że poszło nam tak dobrze, ale był to już naprawdę ostatni dzwonek i baliśmy się, że nie zmieścimy się w terminie. Wiedzieliśmy, że nie mamy szans na ponowne zebranie grupy do zagrania sceny. Przydały się też storyboardy – nabycie tej umiejętności to niewątpliwy zysk pierwszego etapu. Wysłaliśmy więc filmik mimo oczywistych niedociągnięć i jesteśmy dalej w grze.
Ekipa wydaje się w miarę zadowolona, nasi aktorzy również przyjęli pozytywnie końcowy efekt, a ja cieszę się, widząc, ile się wszyscy przy okazji uczymy.
Na zdjęciu uczeń wcielający się w rolę Johna Keatinga.

1

……………………………………………………………………………..

W ROLI WIDZÓW

Jak co roku uczestniczyłam z gimnazjalistami w zajęciach Nowych Horyzontów Edukacji Filmowej w klimatycznym kinie Muza w Poznaniu. Tym razem wybraliśmy cykl „Świat współczesny”, który daje możliwość zderzenia uczniów z aktualnymi dyskusjami społecznymi podejmowanymi z perspektywy młodzieżowego bohatera.

Na pierwszych zajęciach przy okazji filmu Tysiąc razy silniejsza Petera Schildta pojawiło się straszne słowo gender, a w centrum zainteresowania znalazły się relacje między dziewczętami i chłopcami w kontekście stereotypowo pojmowanych ról społecznych. Problemy te okazały się szczególnie aktualne dla uczniów, którzy właśnie zaczynają gimnazjalną edukację i tworzą swoje klasowe społeczności. Swoistym kontekstem była medialna debata odbywająca się jak na zamówienie w tym samym czasie, m.in. głośne ostrzeżenie jednego z księży, aby nie uczyć chłopców sprzątania bez oglądania się na dziewczynki, bo skutkiem takiego wychowania jest homoseksualizm. Przed seansem przeprowadziłam wśród uczniów ankietę na temat funkcjonowania stereotypów płci oraz przejawów dyskryminacji ze względu na płeć w środowisku szkolnym. Wyniki opracowane w postaci prezentacji (z porządnymi wykresami) zestawione z przykładami reklam obrazujących przemocowe stereotypy płci były punktem wyjścia do ciekawej dyskusji. Naprawdę dojrzale uczniowie odebrali film „Jak to jest” – tylko odrobinę zaskoczeni sposobem ujęcia tematu („te rzeczy” na lekcji języka polskiego?) Zadaniem uczniów po seansie było napisanie recenzji filmowej.

A początek grudnia w Poznaniu to prawdziwa uczta kinomana – 32. Międzynarodowy Festiwal Filmów Młodego Widza Ale Kino! Najwytrwalsi miłośnicy kina wybrali się ze mną na wieczorny seans w Nowym Kinie Pałacowym. Było warto! Film niemieckiego reżysera Tali Bardego Tylko nie dla twoich oczu nie zawiódł naszych oczekiwań – to inteligentna mieszanka thrillera (z jawnymi nawiązaniami do mistrza Alfreda Hitchcocka), czarnej komedii, młodzieżowego kina o dorastaniu, komedii romantycznej i motywów znanych choćby z serialu „Dexter”. Głównym bohaterem jest dziwak, który ma tylko (!) 137 znajomych na Facebooku. Unieruchomiony w domu po wypadku na meczu hokeja całymi dniami podgląda swoich kolegów (i koleżanki!) ze szkoły za pomocą internetowych kamer i hakerskiego programu. Fascynujące zajęcie? A do tego jeszcze dreszczyk emocji, gdy obraz jednej z kamer sugeruje, że nielubiany kolega może być mordercą. Wątek kryminalny jest zarazem pretekstem do poruszenia ważnych problemów społecznych. Czy wyobrażasz sobie życie bez Internetu? Takie pytanie stawiają sobie bohaterowie filmu. Odpowiedź jest oczywista – Internet to ich sposób funkcjonowania w świecie, najważniejsza forma zawierania i podtrzymywania znajomości, budowania relacji społecznych. „Jak mógłbym odrabiać lekcje, gdyby nie było Wikipedii i Google’a?” Na to wyznanie młodzieżowa widownia reaguje śmiechem. Z kogo się śmiejecie? Czy nie z siebie samych? Dorośli widzowie mogą natomiast z niepokojem obserwować, gdzie w tym świecie jest miejsce rodziców (za drzwiami tonącego w bałaganie pokoju nastolatka albo… w workach z poćwiartowanymi zwłokami). Gorąco polecam włączenie tego filmu do programu NHEF! Po seansie – miła niespodzianka! Spotkanie z młodym (24-letnim) reżyserem, Talim Barde, który opowiedział o swoich inspiracjach oraz trudności w pracy nad filmem w roli reżysera, producenta i odtwórcy jednej z głównych ról.

MIERZYMY SIĘ Z MONTAŻEM

Kolejne zadanie w ramach projektu FILM NA HORYZONCIE to filmowy tutorial. Przeglądamy materiały zamieszczone przez Organizatorów, wybieramy temat naszego instruktażu. Dyskusja wypełnia dwugodzinne spotkanie (czy Organizatorzy zdają sobie sprawę z tego, jak dalece zagospodarowują nam czas???) Padają kolejne propozycje, które sprawdzamy, odwołując się do instrukcji. Co powinniśmy przedstawić? W jaki sposób można to zrobić? Decydujemy się na zagadnienie montażu filmowego i wymyślamy scenariusz opowieści, w której można zaprezentować funkcje poszczególnych typów montażu.

3

4

Przeglądając kolejne nagrane przez uczniów materiały filmowe, widzę, jak dobrze dzieciaki bawią się przy ich realizacji. Angażują się coraz bardziej, mają całkiem sensowne pomysły. A sam montaż to prawdziwa przygoda. Kiedy ujęcia z różnych dni i miejsc złożyły się w spójną historię opowiedzianą zgodnie z tym, co sobie zamierzyli – było tak, jakby zadziałała magia! Przypominam, że pracuję z nowicjuszami, więc dla nich te doświadczenia były małym olśnieniem. Ostatecznie nasz tutorial został oceniony niżej od etiudy rekrutacyjnej, co dosyć poważnie rozmijało się z odczuciami uczniów i przyczyniło się wręcz do małego kryzysu.

PRÓBA DOKUMENTU

Zadanie dokumentalne stanowiło największe wyzwanie organizacyjne i merytoryczne – i w końcu nas przerosło. Pierwszym problemem okazał się termin. Organizatorzy przyspieszyli znacząco deadline filmowego dokumentu, a informacje o temacie zadania pojawiły się tuż przed wyjątkowo długą przerwą świąteczną, gdy uczniów nie było już w szkole. Ostatecznie mieliśmy tydzień na realizację całego zadania. Drugi problem wynikał z charakteru zadania – uczestnicy projektu nie znają w zasadzie żadnych dokumentów, uważają filmy dokumentalne za nudę, kompletnie nie mają przekonania do tego rodzaju twórczości filmowej. Nie mieli żadnego pomysłu, a moje pomysły nie trafiły im do przekonania. Mijały kolejne dni, a my utknęliśmy w martwym punkcie. W końcu podpowiedziałam uczniom, że najprostszą formą dokumentu jest sonda i postanowiliśmy poszukać sposobu na powiązanie tematu sondy z tematem zadania – „Film jak życie, życie jak film”. Jednym z pomysłów było pytanie o ulubiony film, ale ostatecznie zdecydowaliśmy się na nawiązanie do Ćwiczeń warsztatowych Marcela Łozińskiego i powtórzenie jego pytania o to, „jaka jest dzisiejsza młodzież”.

5

Nagrywanie materiału było dla uczniów ważnym doświadczeniem. Towarzyszyłam im przy kilku rozmowach, ale w końcu uznałam, że powinni próbować samodzielnie. Jestem przekonana, że dużo się przy tej okazji nauczyli. Podczas montażu bawiliśmy się trochę w manipulatorów, wyjmując z kontekstu fragmenty wypowiedzi zgodnie z przyjętym założeniem, ale tu nie jestem do końca zadowolona z efektu, bo ujawnienie zabiegów manipulacyjnych okazało się niemożliwe w materiale ograniczonym do trzech minut. Ostatecznie wysłaliśmy naszą sondę ze świadomością, że nie jest to praca na zadany temat. Przynajmniej nie zaskoczyła nas ocena jurorów – dokładnie taka, jakiej się spodziewaliśmy. Mimo wszystko uważam, że uczestnicy zyskali naprawdę cenne doświadczenie.

TERAZ TELEDYSK

Ostatnie zadanie wstępne udało się ukończyć chyba cudem. Szalała grypa, a dwaj uczniowie – w tym nasz lider – trafili do szpitala. Odpadały nam kolejne pomysły i kilka razy zmienialiśmy koncepcję, żeby w końcu ratować materiał w montażu. Ostateczny efekt okazał się nie najgorszy, co potwierdziła bardzo pochlebna tym razem ocena jurorów.

6

7

………………………………………………………………………………

FILM NA HORYZONCIE

Udział w projekcie Film na Horyzoncie i realizacja kolejnych zadań były zasadniczym elementem prowadzonego przeze mnie KOŁA FILMOWEGO (zajęcia co najmniej 2 godziny tygodniowo). Równolegle jednak uczniowie uczestniczyli w innych działaniach związanych z edukacją filmową:

– Trzy klasy gimnazjalne wzięły udział projekcie Nowe Horyzonty Edukacji Filmowej w cyklu „Świat współczesny” w kinie Muza w Poznaniu.

– Grupa uczennic wzięła udział w projekcie Filmoteka szkolna. Akcja! w formie internetowego kursu filmowego. Kolejne moduły obejmowały podstawy języka filmu, analizę formalną filmu, zadania operatorskie, aktorskie i montażowe, realizację etiudy filmowej, prowadzenie bloga.

– Gimnazjalna ekipa filmowa zaangażowała się w pomoc przy realizacji filmu przez uczniów klasy trzeciej szkoły podstawowej w ramach Akademii Filmowej Multikino. Gimnazjaliści kierowali pracami młodszych kolegów przy tworzeniu storyboardów, przedstawili prezentację dotyczącą kompozycji kadru i planów filmowych, udzielali wskazówek podczas filmowania oraz włączyli się w prace nad montażem nagranego materiału. W efekcie tej współpracy powstał film Bajkowe zamieszanie zaprezentowany podczas kinowego pokazu dla uczestników programu z poznańskich szkół podstawowych.

– Grupa uczniów wzięła udział w warsztatach „Samodzielna próba dziennikarska” w ramach Poznańskiego Festiwalu Nauki i Sztuki. W studiu radiowym uczniowie zmierzyli się z tekstami łamiącymi języki, a w studiu telewizyjnym zrealizowali własne materiały reporterskie – uczestniczyli w kolegium redakcyjnym, wcielili się w rolę dziennikarzy, wykonali zadania operatorskie za kamerą. Tu zaletą była możliwość zapoznania się z profesjonalnym sprzętem i praca w prawdziwym studiu.

– Wszyscy uczniowie zaangażowani w działania filmowe uczestniczyli w Filmowej Grze Miejskiej zorganizowanej przez Centrum Edukacji Obywatelskiej oraz Polski Instytut Sztuki Filmowej.

Projekt Filmy na horyzoncie, którego finalnym działaniem miało być stworzenie prequela filmu Whiplash Damiena Chazelle’a niestety nie powiódł się. Zabrakło przede wszystkim determinacji i zaangażowania poszczególnych uczestników. Różne charaktery uczniów i podejścia do całego projektu sprawiły, że zatrzymaliśmy się na etapie nagrywania filmu. Niestety początkowy entuzjazm ekipy nie przełożył się na rezultaty. Część uczniów zrezygnowała z aktywnego uczestniczenia w projekcie. Dała się również odczuć presja czasu, która również przyczyniła się do nie zakończenia projektu. Pomimo niepowodzenia uczniowie aktywnie brali udział w zajęciach praktycznych, dzięki czemu zdobyli wiedzę z tematyki filmowej.

8

9

10

11

Zaletą projektu realizowanego w formie internetowego kursu było ogromne wsparcie merytoryczne ze strony organizatorów: baza materiałów edukacyjnych, fachowe komentarze do wykonanych prac, wskazówki mentorów i zwłaszcza profesjonalne stacjonarne warsztaty tematyczne. Cały kurs zaprojektowany był w taki sposób, że uczniowie od początku wykonywali zadania praktyczne i przy tej okazji zmuszeni byli do poszukiwania informacji, poszerzania wiedzy i nabywania umiejętności – czyli „Po pierwsze działanie!” Wyjątkowo trafny wydaje mi się dobór zadań i cały pomysł działań filmowych zogniskowanych wokół filmu właśnie, co wymuszał temat projektu – „Remiksujemy kino”.

Drugą mocną stroną jest to, co udało mi się uzyskać w toku całorocznych prac, a co określiłabym jako promieniowanie i wpływ działań projektowych na otoczenie. Członkowie ekipy filmowej w naturalny sposób włączali się np. w realizację innych projektów edukacyjnych, które nie były tematycznie związane z edukacją filmową, ale wykorzystywały film jako narzędzie prezentacji prac – pełnili przy tym sami funkcję mentorów, doradców. Za szczególnie cenne uważam to, że uczniowie sami zaczynają się bawić w film, a tworząc własne prace, wykorzystują umiejętności i wiadomości nabyte podczas realizacji projektu. Cieszy mnie, że działania filmowe w szkole cieszą się coraz większą popularnością.

Co do słabych stron projektu, jedna związana jest z organizacją projektu po stronie Stowarzyszenia Nowe Horyzonty, druga – z działaniami w szkole:  W ramach Filmu na Horyzoncie odbywały się stacjonarne warsztaty, na które z każdej ekipy mogły przyjeżdżać za każdym razem wyłącznie 2 osoby. Rozumiem też ideę, że uczniowie uczestniczący w warsztatach powinni przejąć funkcję liderów przy realizacji kolejnego etapu. Jednak w przypadku mojej grupy taki zamysł się nie sprawdził. Wbrew założeniom uczniowie, którzy nie brali udziału w warsztatach, poczuli się również zwolnieni z odpowiedzialności za wykonanie zadania. Słabą stroną działań realizowanych w szkole okazało się podtrzymanie zaangażowania uczniów i działania pod presją czasu.

Jeśli miałabym ponownie zrealizować ten projekt zastanowiłabym się nad grupą, z którą będę go współtworzyć. W pracy w szkole nie mam do końca wpływu na dobór grupy – prowadzone przeze mnie zajęcia muszą mieć charakter otwarty, ale myślę, że przy tak wymagającym i rozłożonym w czasie projekcie warto byłoby przemyśleć skład ekipy. Dobór na zasadzie pełnej przypadkowości może się nie sprawdzić. Może nawet lepsze byłoby utworzenie dwóch mniejszych, ale bardziej zgranych grup (choćby ze względu na konieczność dostosowania terminów zajęć do godzin treningów)